Nieświadomość historii, czyli psychoanaliza faszyzmu i „Męskie fantazje” Klausa Theweleita

Warto przeczytać
Temat miesiąca
Nowość
Ocena:
  • Obecnie 5 na 5 gwiazdek.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
5

Dziękujemy za głos!

Już oceniałeś tą stronę, możesz oddać głos tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za oddany głos!

Zaloguj się lub utwórz nowe konto aby ocenić tą stronę.

Nieświadomość historii, czyli psychoanaliza faszyzmu i „Męskie fantazje” Klausa Theweleita

„Wydaje się, że o faszyzm zbyt rzadko pytano dotąd samych faszystów, zbyt często zaś tych, którzy rzekomo go przejrzeli (lecz nie byli w stanie pokonać). Freud zauważył swego czasu, że lekarze «skłaniają się ku uznawaniu relacji chorych za grubą przesadę». Dalej zaś pisał: «Uważam, że również w tym wypadku raczej chorzy mają rację. Chorym świta tutaj właściwie zrozumienie, podczas gdy lekarzom grozi niebezpieczeństwo, że przeoczą coś istotnego». Obawiam się, że większość teoretyków faszyzmu przyjmowało wobec faszystów dokładnie taką samą postawę”.

 

Klaus Theweleit w wydanej w Niemczech książce Mannerphantasien (tom I 1977 – Kobiety, strumienie, ciała, historia, tom II 1978 – Męskie ciała. Psychoanalizując biały terror)podchodzi do zjawiska faszyzmu zgoła inaczej i ukazuje je jako coś zakorzenionego w psychofizjologicznej konstytucji mężczyzny-żołnierza, który jest naczelną figurą jego analiz. Słowem, Theweleit zadaje sobie pytanie, jak faszyzm był możliwy i gdzie leżą jego psychologiczne źródła.

W poszukiwaniu odpowiedzi na te pytania, pozostawia płaszczyznę ideologii i systemów politycznych takim badaczom jak Theodor Adorno, Zygmunt Bauman czy Hannah Arendt, a sam przyjmuje kategorię pragnienia i poddaje bliższemu oglądowi wypowiedzi mężczyzn-żołnierzy  – listy, biografie, powieści i inne dokumenty ukazujące losy mężczyzn w Republice Weimarskiej – by zastanowić się, jak wyglądała ich konkretna psychologiczna i fizjologiczna rzeczywistość. Warto jednak zaznaczyć, że Theweleit nie bada „gotowych” podmiotów, interesuje go bowiem nie zjawisko „bycia faszystą”, a proces stawiania-się-faszystą. Faszyzm byłby w tym ujęciu pewną całością, a stający-się-faszystą podmiot i oddziałujące na niego siły psychofizjologiczne – tym, co można by roboczo nazwać genezą (rozumianą jako niekończący się proces konstytuowania się podmiotu). Genezą podmiotu faszystowskiego byłoby zdaniem autora Męskich fantazji pragnienie – w najprostszym ujęciu to, czego ten podmiot chce, jak czuje i dlaczego MUSI tego pragnąć. Punktem wyjścia są zatem ruchy i procesy (których cel można by określić jako „cywilizowanie” człowieka, a których konsekwencją było wykształcenie się w nim instancji samokontroli). Pytaniem fundującym całość podjętych przez Theweleita rozważań byłoby zatem – co interesujący go ludzie czuli? Jakie emocje można odczytać z pozostawionych przez nich przekazów?

Theweleit pracuje na materiale historyczno-empirycznym – przyjmuje mikroperspektywę patrzenia na faszyzm i niejako oddaje głos samym faszystom – analizuje świadectwa pozostawione przez członków Freikorps i dokonuje psychofizjoanalizy, co oznacza, że uwzględnia również to, co dzieje się z ciałem. Z czytanych tekstów wyróżnia wątki takie jak stosunek ów mężczyzn do żon czy narzeczonych, ich relacje ze współtowarzyszami czy przełożonymi. Następnie Theweleit pokazuje, jak wokół tych relacji i wyobrażeń na ich temat konstytuuje się podmiot – mężczyzna-żołnierz. W tej perspektywie faszysta to pewien typ podmiotowości, który można badać poza (a właściwie na długo przed) nazizmem. W Męskich fantazjach mamy zatem do czynienia z mikroanalizą, ale jednocześnie z analizą długiego trwania – które mieszczą w sobie potencjał narzędzia do szerszych, niż narodowe czy historyczne, odczytań.

Theweleit przewrotnie twierdzi, że faszyzm należy rozpatrywać właśnie niejako w izolacji od zjawiska nazizmu i bezpośrednich przyczyn jego „popularności”:  „Kto twierdzi, że wojna, potem okres powojenny i światowy kryzys gospodarczy są źródłem faszyzmu w Niemczech, ten zupełnie pomija fakt, że typ mężczyzny, który zdecydował o zwycięstwie faszyzmu, na początku wojny, w roku 1914, był w zasadzie tworem już od dawna gotowym. Wytworzył go wilhelmiński pokój, który w czasach bez wojen zewnętrznych stanowi normalną formę permanentnego stanu wojny, jaką kapitalistyczne i męskie społeczeństwa toczą przeciwko swej młodzieży, swym kobietom i wszystkim ludziom zależnym od płacy – ale także przeciwko swym mężczyznom”. Faszyzmu nie można zatem zredukować wyłącznie do doktryny politycznej – faszyzm to pewne konstrukcje psychiczne – postawy, myśli, fantazje, które składają się na podmiotowość.

Od publikacji Mannerphantasien minęło 37 lat wydaje się jednak, że w obliczu ostatnich wydarzeń – obserwowanego z różnych stron zwrotowi ku faszyzmowi – książka ta nie traci na aktualności i może być ciekawym kontekstem dla rozważań na temat nacjonalistycznej radykalizacji współczesnych społeczeństw. Sam autor podczas spotkania, które odbyło się w grudniu w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w ramach seminarium „Zwykły faszysta – mężczyźni, faszyzm pragnienie”, zastanawiał się, czego oznaką może być współczesne zainteresowanie jego książką (równolegle z edycją polską ukazało się wydanie francuskie). Czy to możliwe, że mamy do czynienia z nowymi męskimi fantazjami? A jeśli tak, to co się w nich kryje?

Ostatnie wydarzenia pokazują, że faszyzm jest również realnym problemem a gruncie Polskim. Starczy wspomnieć szokującą manifestację we Wrocławiu, w trakcie której nacjonaliści spalili kukłę Żyda, czy faszystowskie hasła pojawiające się od wielu lat na marszach organizowanych z okazji 11 listopada. Warto zwrócić uwagę, że radykalizacja, o której tu mowa, ma swoje źródła w sytuacji ekonomicznej – braku perspektyw życiowych, mieszkaniowych, zawodowych i objawia się agresją kanalizowaną w stronę masowego Innego – uchodźcy, Żyda, Muzułmanina – który ma ponieść konsekwencje niepowodzeń „prawowitych” dysponentów przestrzeni społecznej. Być może książka Klausa Theweleita pomoże nam lepiej zrozumieć konteksty zachowań, których jesteśmy świadkami. Na  temat Męskich fantazji i radykalizacji polityki rozmawiali w jednym z  odcinków Hali odlotów Mikołaj Ratajczak – wydawca filozofii w PWN, Agnieszka Graff – pisarka, feministka, Katarzyna Kasia – filozofka, prof. Arkadiusz Stempin – historyk i politolog, Marcin Kącki – reporter, Igor Janke z Instytutu Wolności oraz Krzysztof Bosak – wiceprezes Ruchu Narodowego. Zapraszamy do oglądania: http://vod.tvp.pl/23240860/brunatna-polska-fakt-czy-histeria-17122015

Przeczytaj także

Polecane wydarzenia

Polecane recenzje


W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej Zamknij